Beatrix von Storch
Kieruję się głębokim przekonaniem, że Niemcy potrzebują fundamentalnych reform. Niemcy powinny znów mieć wzorcowe państwo konstytucyjne, parlament powinien znów stanowić scenę dla prawdziwej debaty i skutecznie kontrolować rząd. Obywatele powinni być aktywnie zaangażowani w podejmowanie ważnych decyzji dzięki możliwości przeprowadzania referendów i plebiscytów, tak jak w Szwajcarii.
Urodziłem się w Lubece w 1971 roku. Mój dom rodzicielski charakteryzował się wartościami chrześcijańskimi, obywatelskimi i liberalnymi. Po odbyciu praktyki jako urzędnik bankowy w Hamburgu, studiowałem prawo w Heidelbergu i Lozannie. Specjalizowałam się w prawie konkurencji i antymonopolowym oraz prawie spadkowym i rodzinnym. W 1998 roku, w ostatnim roku rządu Kohla, ukończyłem studia z pierwszym państwowym egzaminem prawniczym. Następnie odbyłam aplikację adwokacką w Poczdamie, a potem pracę jako prawnik w zakresie prawa upadłościowego.
Już w czasach studenckich byłem aktywny politycznie. Byłem oburzony łamaniem prawa przez rząd Kohla wobec osób prześladowanych politycznie w SBZ w latach 1945-1949. Dlatego wraz z innymi ówczesnymi studentami założyłem grupę "Studenci dla państwa prawa". Byliśmy wtedy szczególnie dumni, że udało nam się namówić Michaiła Gorbaczowa do wystąpienia na jednym z naszych ważnych wydarzeń.
W 1996 roku odbyłem staż w Kongresie USA u kongresmena Lee Hamiltona, który z ramienia Demokratów zasiadał w Komisji Stosunków Międzynarodowych. Dało mi to wgląd w system polityczny USA w okresie administracji Clintona. O ile w Niemczech ton nadawały tylko partie, o tyle w USA mogłem obserwować, jak silna była tam baza liberalno-konserwatywna - zupełnie normalni obywatele, bez przynależności partyjnej, ale wyposażeni w roszczenia i wyobrażenie o sobie, że mogą uczestniczyć w podejmowaniu decyzji i kształtowaniu. Zrobiło to na mnie duże wrażenie.
Później kontynuowałem swoje zaangażowanie polityczne obok mojej głównej pracy jako prawnik. W końcu założyłam Koalicję Obywatelską z moim przyszłym mężem i innymi towarzyszami broni, w tym znanymi dziennikarzami FAZ Karlem Feldmeyerem i Klausem Peterem Krause. Byliśmy małą grupą buntowników z klasy średniej, którzy poważnie potraktowali wezwanie historyka Arnulfa Baringa do "obywateli na barykady" i chcieli wprowadzić je w życie.
Połączyła nas wiara w wartości takie jak wolność, sprawiedliwość i rodzina oraz zaangażowanie w bardziej bezpośrednią demokrację i udział obywateli. Wzorem dla nich były strategie oddolnych ruchów liberalno-konserwatywnych w USA w czasach Ronalda Reagana, z których później wyłonił się ruch Tea Party. Chcieliśmy wnieść swój wkład w przełamanie "reformatorskiego zatoru" w Niemczech i wzmocnienie państwa prawa i demokracji.
Nasze działania obejmowały pisanie do posłów w parlamentach krajowych i Bundestagu, zbieranie podpisów i organizowanie sojuszy obywatelskich w okręgach wyborczych. Intensywnie wykorzystywaliśmy internet jako nowe potężne narzędzie do budzenia obywateli i informowania ich o skargach. Wyszliśmy też na ulice i organizowaliśmy demonstracje. Setki tysięcy obywateli wzięło udział w naszych protestach przeciwko ratowaniu euro i EMS.
Wsparcie tego ruchu protestu było wówczas również niezwykle pomocne w założeniu AfD jako nowej siły liberalno-konserwatywnej. Całą swoją energię poświęciłem na budowanie naszej partii i zostałem później wybrany do Parlamentu UE, do federalnego komitetu wykonawczego i jako rzecznik berlińskiej AfD. W Parlamencie Europejskim skupiłem się na rzuceniu wyzwania partiom o ustalonej pozycji i zmuszeniu ich do pokazania swoich barw. Oprócz euro i polityki europejskiej, moimi głównymi tematami politycznymi była polityka wewnętrzna i prawna. W niemieckim Bundestagu moimi punktami centralnymi są polityka wewnętrzna i polityka bezpieczeństwa. Byłem członkiem komisji śledczej w sprawie ataku na Breitscheidplatz, jestem członkiem Komisji Spraw Wewnętrznych i Spraw Lokalnych, zastępcą członka Komisji Prawnej i Ochrony Konsumentów oraz zastępcą przewodniczącego grupy parlamentarnej AfD w Bundestagu.






















